RSS
 

Skandynawska

12 lis

Jakoś ciągle czasu brakuje, aby w końcu porządnie opisać sprzęty turystyczne i wyprawowe. Ale obiecuję, że w końcu się za to wezmę i porządnie opiszę co, jak i dlaczego. Tymczasem zapraszam na nowy blog: inżyniermamon.blogspot.pl który jest poświęcony tylko i wyłącznie technikaliom rowerowym ;-)

A na dziś powrót do korzeni – pochewka ;-) prosta, bo i nożyk prosty, ale w końcu w prostocie tkwi piękno! Mocowanie do paska na rzemień, w zależności od potrzeb może być na pasie czy na szyi – chyba nic więcej nie potrzeba.
Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii DIY

 

O centrowaniu słów kilka..

19 wrz

Po bardzo długiej przerwie doktorek wraca do gry.. Będę się starał już regularnie umieszczać nowe wpisy, choć tematyka pewnie się trochę zmieni. Najprawdopodobniej skoncentruje się na moich przemyśleniach dotyczących umiejętności i sprzętu potrzebnego na wszelkiego rodzaju wypadach. Ostatnio dużo o tym myślałem i mam wrażenie, że w końcu znalazłem swoje Grale w większości dziedzin.

Dziś kilka słów o centrowaniu kół rowerowych – bardzo ważna i przydatna umiejętność zarówno w trasie jak i w mieście. Sposobów na centrowanie jest pewnie tylu co mechaników rowerowych, więc ograniczę się tylko do stosowanego przeze mnie.Na początek może kilka słów o teorii a potem opiszę sposoby jak zrobić to porządnie ale zarazem budżetowo.

1. Przed przystąpieniem do centrowania zdejmujemy oponę, dętkę i opaskę z obręczy

2. Jeżeli szprychy są zerwane zastępujemy je nowymi zaplatając zgodnie z wcześniejszą gęstością (np. na 3 krzyże)

3. Zakręcamy kołem i patrzymy kiedy obręcz znajduje się po środku piasty, ten moment przyjmujemy za „zero” – zwykle staram się ustawić zero w miejscu na wentyl, ale nie jest to koniecznością – można zaznaczyć je w innym miejscu

4. Rozpoczynamy korektę szprych. Najwygodniej się to robi patrząc na szprychy „z góry” czyli z wnętrza obręczy – w ten sposób mamy standardowo: w prawo dokręcamy, w lewo odkręcamy. Na początek luzujemy szprychy które napinają obręcz poza „zero” – nie więcej jednak niż o pół obrotu na raz. Zdecydowanie lepiej zrobić 3 obroty koła i za każdym razem zluzować po pół obrotu niż raz zrobić półtora obrotu. Należy pamiętać, że każde poluźnienie szprychy wywołuje większą lub mniejszą reakcje po przeciwległej stronie koła.

5. Kiedy szprychy są już poluzowane (ale lepiej żeby nie były całkiem luźne) należy dokręcać szprychy po stronie napinającej. Podobnie jak wcześniej nie więcej niż pół obrotu na raz, a najlepiej 1/4 obrotu.

6. Jak koło jest już mniej więcej wycentrowane na boki należy sprawdzić eliptyczność i osiowość. Jeżeli jest zbyt wypukło dociągamy sąsiadujące nyple, jeżeli jest zbyt spłaszczone luzujemy – dalej obowiązuje zasada pół obrotu.

7. Po tym zabiegu ostateczne centrowanie na boki – tym razem już 1/4 obrotu i koło powinno być luźne. Koło można położyć na podłodze, oprzeć osią i naciskać w bok na felgę – w ten sposób szprychy się ułożą i zniweluje się ewentualne naprężenia. Oczywiście z nie za mocno i dla obu stron. Po tym zabiegu koło nie powinno się „rozejść” – jeżeli tak się stało albo było źle wycentrowane albo szprychy są złej jakości.

 

CDN!

 

potrzebnym sprzęcie: wersja minimum to klucz do centrowania

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii CustomBikes, DIY

 

Kolejny zestaw kuchenny, tym razem w wersji mini

18 cze

Zapowiedziałem kiedyś, że pokażę mini zestaw kuchenny. Więc pokazuję ;-) Jest to zestaw który przygotowany został pod kontem wyjazdów na konferencje, seminaria czy inne tego typu imprezy, gdzie zasadniczo jest jedzenie, ale „lepiej nosić niż się prosić” Tak skompletowany pozwala nam na zrobienie sobie podstawowego pożywienia takiego jak zupki chińskie, kaszka kuskus czy kanapki z herbatą.

W skład wchodzą:

  • Scyzoryk Victorinox Picknicker – wg. mnie optymalny jako samodzielny nóż kuchenny. Ma wszystko czego potrzeba bez zbędnych pierdół
  • Duży kubek (ok. 0,5l) stalowy ze skórą zapobiegającą oparzeniom
  • Mały kubek (ok. 0,2l) ze składanym uchem
  • Składany spork (żeby nie wystał ponad krawędź kubka podczas przenoszenia)
  • Grzałka elektryczna
  • Herbata i cukry
  • Ręczniczek kuchenny
 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Plenerowe

 

EDC? A co to takiego?

11 cze

Już kilkukrotnie użyłem skrótu EDC a jeszcze nie miałem okazji wyjaśnić w pełni jego znaczenia. Otóż EDC to skrót od Every Day Carry, czyli rzeczy, które nosimy ze sobą każdego dnia. Ale powstaje pytanie co w tym ciekawego? A no ciekawe jest to, że czasami dołożenia jednego drobiazgu do rzeczy noszonych codziennie potrafi nam zdecydowanie uprzyjemnić życie. Skład mojego EDC jest wypadkową kilku lat doświadczeń i uważam go za optymalny. Oczywiście od czasu do czas zmieniam coś w nim, ale główny trzon pozostaje ten sam i nie wyobrażam sobie dnia bez tych rzeczy. Jeżeli chodzi o konkretne modele sprzętu, to czasami ulegają one zmianie, ale poniżej przedstawiam te które lubię najbardziej.

Pierwsza linia, czyli rzeczy, które noszę po kieszeniach spodni. W sumie zawsze mam je przy sobie, bo już się nauczyłem, że jak tylko coś zostawię choćby na moment to od razu będzie potrzebne.  Do tego zestawu należą:

  • Telefon – w dzisiejszych czasach chyba EDC każdego.. Od niedawna używam Samsung Galaxy Xcover i puki co sobie chwalę. Zależy mi na dostępnie do maila oraz internetu. Do tego mapy też mile widziane.
  • Klucze – sprawa oczywista i chyba też dotyczy każdego. Brak breloczka, jedynie karabińczyk.
  • Klips Victorinox – aby klucze nie obrywały szlufek od spodni
  • Leatherman Juice – bardzo podręczny zestaw narzędzi i to z korkociągiem, czasami wymieniam na większe toole, ale bardzo rzadko
  • Kółko z przyborami które już opisywałem
  • Latarka – zdecydowałem się na iTP A3 i uważam, że jest to najlepsza latareczka na EDC. Małe, mocne i długo świeci. Latarka w telefonie też jest, ale jednak wygodniej mieć dedykowaną.
  • Nóż – tutaj zagościł Zero Tolerance MUDD i nie umiem się go pozbyć. Porządny pancerniak cięcia, batonowania i podważania, szkoda, że już nie produkowany.
  • Dochodzi do tego etui na dokumenty, którego na zdjęciach nie ma, a jest w nim:  karta NFZ, prawo jazdy, karta kredytowa i SwissCard Quatro.

Poza rzeczami w spodniach noszę także torbę, w której trzymam resztę EDC. Ostatnio  przesiadłem się z Maxpedition Jumbo na coś większego – Mongo, głównie z potrzeby noszenia laptopa do pracy. Gdyby nie to polecałbym zdecydowanie Jumbo – w sam raz na podstawowe graty, jedzenie i drobne zakupy.

  • Portfel z wyprutymi zbędnymi kieszeniami – został tylko jeden rząd kieszeni na karty, miejsce na banknoty i bilon, dzięki czemu portfel jest cieniutki i wygodnie nosi się go po kieszeniach
  • Telefon – drugi telefon, tym razem pancerny Samsung Soli B2710 – jest w innej sieci niż główny telefon, czasami ratuje sytuacje.
  • Okulary przeciwsłoneczne
  • Opaska odblaskowa – jako, że jestem rowerzystą, a czasami trzeba się przejechać na rowerze bez osłony łańcucha lepiej mieć czym spiąć nogawkę. Poza tym na imprezach łatwo się odznaczyć jako „kierownik wycieczki”
  • Klucze z karabinkami zamiast bryloczków
  • Spork, czyli połączenie łyżki z widelcem – niezastąpione, kiedy chcemy tanio zjeść na mieście
  • Worek na zakupy materiałowy
  • Worek nylonowy (głównie przydaje się podczas transportu rzeczy brudzących)
  • Aparat foto + zapasowa bateria- żaden telefon nie zrobi takich zdjęć jak aparat. Co dobrze widać po tym wpisie…
  • Nić dentystyczna
  • Chusteczka do czyszczenia optyki
  • Klasyczna chusteczka bawełniana
  • Rękawiczki robocze
  • Stopery do uszu
  • Chusteczki nawilżone
  • Chusteczki higieniczne
  • Opatrunek osobisty wodoszczelny
  • Maseczka do resuscytacji
  • Rękawiczki jednorazowe lateksowe sterylne
  • Rękawiczki jednorazowe winylowe
  • Metr krawiecki
  • Pilniczek iglak zabezpieczony w słomce
  • Tool + bity – tym razem leatherman wave
  • osełka diamentowa (kiedyś zastępowała pilnik, ale jednak wygodnie kiedy te rzeczy są osobno
  • Biały marker
  • Długopis
  • Marker do płyt
  • Kabel do telefonu (domyślnie z ładowarką, ale ta niestety się zepsuła) przejściówka mini/micro USB
  • Klej cyjanoakrylowy
  • Pendrive
  • Paracord – zwykle dwa kawałki
  • Taśma izolacyjna
  • Opaski zaciskowe

Jeżeli chodzi o zmiany – zwykle wynikają one z potrzeby chwili i tak np. latarka jest zamieniana na większą itp. Ale funkcjonalność zestawu pozostaje taka sama.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii DIY

 

Pojedyńcze opakowania kremów, smarów, żeli..

28 maj

Często podczas krótkich wypadów nie ma do czego zabrać małych ilości kremów, smarów czy żeli. Ostatnio miałem okazje wypróbować ciekawy sposób na poradzenie sobie z tym problemem, mianowicie słomki. Proste do zrobienia, tanie i co ważne skuteczne rozwiązanie.

Potrzebne akcesoria:

  • Nożyczki
  • Kombinerki
  • Zapalniczka
  • Słomka
  • Substancja, którą chcemy zapakować

Po prostu ściskamy słomkę kombinerkami i zatapiamy końcówki,  zamykając substancję w środku. Długością i grubością słomki regulujemy ilość substancji. kiedy chcemy skorzystać z zawartości po prostu odcinamy jedno łączenie. Do bólu proste i skuteczne rozwiązanie…

Tips&Tricks:

  • Ciecze zwyczajnie wlewamy do słomki
  • Substancje średnio gęste zasysamy uprzednio zgniatając słomkę
  • W smary stałe czy żele wbijamy słomkę i dopiero potem obustronnie ją zatapiamy

 

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii DIY, Plenerowe

 

Tool rowerowy

21 maj

Jako, że sezon rowerowy w pełni chce dziś podpowiedzieć zakup bardzo dobrego narzędzia do rowerów właśnie. Mowa o narzędziu Crankbrothers model m19. Tool jest bardzo przemyślany, zawiera podstawowe narzędzia przydatne przy drobnych naprawach. Mamy więc cały przekrój rozmiarów kluczy imbusowych, śrubokręty małe i duże, płaskie i krzyżaki oraz dwa rozmiary torx’ów przydatne do nowocześniejszych konstrukcji. Bardzo ważnym narzędziem jest też skuwacz do łańcuchów. Został on on tyle ciekawie rozwiązany, że pręt praski mocowany jest jak reszta narzędzi, natomiast kowadełko to osobny element, który można odkręcić od reszty i używać niezależnie. Rozwiązanie takie jest o tyle wygodne, że w kowadełku znajdują się klucze do szprych (4 rozmiary) oraz klucze do nakrętek 8 i 10. Narzędzie wykonane jest bardzo precyzyjnie, z dobrej jakości materiałów. Wraz z klasycznym multitoolem stanowi doskonały zamiennik dla sporego zestawu narzędzi. Cena na poziomie ok. 100zł nie odstrasza, zwłaszcza, że dostajemy dożywotnią gwarancję producenta.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Plenerowe

 

Papier toaletowy..

14 maj

Trochę z przymrużeniem, choć brak tego wynalazku cywilizacji może być bardzo nieprzyjemny… Kiedyś w sumie przez przypadek opracowałem własną technikę przenoszenia papieru, o czym dziś napiszę. W normalnych warunkach papier zwykle wisi na drążku i jest rozwijany z zewnątrz, co w terenie nie jest wygodne wprowadzam małą modyfikację. Po pierwsze nakładam na papier gumkę, wyrywam ze środka kartonową tubę i właśnie od środka rozwijam papier. Całość wkładam do woreczka strunowego, który zapewnia ochronę przed wodą. Niby nic, ale bardzo ułatwia życie ;-)

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii DIY, Plenerowe

 

Zestaw żurfiksowy

07 maj

Po dłuższej nieobecności wracam z zestawem, który opochwiłem na potrzeby żurfiksów. Jako, że na spotkaniach lubimy i pojeść i popić zestaw składa się z dużego kuchenniaka, którym wygodnie przygotujemy kiełbaski na grilla czy pokroimy chleb, oraz otwieracza do wina ;-) Jako, że zestaw ten nie ma żadnych aspiracji surfifalowych pochewka nawet nie ma żadnego mocowania do paska – zwykle przenoszona jest w plecaku razem z winem..

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii DIY

 

Plasticzek na nurkowy

16 kwi

Dziś dla odmiany króciutka notka w której chce pokazać pochewkę z ABS’u na nurkowy nożyk.  Sam nożyk ma w sobie jakiś nieodparty urok, więc pochewka musiała tego nie zepsuć. Powstał malutki placek z założenia wiązany do ramienia rękojeścią w dół. Nożyk oczywiście wchodzi ciasno i bez luzów, jest także otwór drenażowy jak na nóż nurkowy przystało.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii DIY, Noże

 

Szamy ciąg dalszy, SAŁO

10 kwi

Jako, że poprzedni wpis o jerky cieszył się bardzo dużym zainteresowaniem pozostajemy w tematyce kulinarnej. Dziś opiszę jak robię sało, czyli marynowaną słoninę. Jest to wysoko kaloryczne i bardzo smaczne jedzenie, idealny podkład pod wódkę. Niestety na wyprawy się średnio nadaje, bo trochę waży, ale z drugiej strony jeden słoiczek nie zrobi różnicy ;-)

Sało jest zdecydowanie łatwiej zrobić, niż jerky. Wystarczy zasolić słoninę. Ale oczywiście każdy robi to inaczej, więc ja napiszę jak to wygląda u mnie.  Po pierwsze są dwie drogi: mokra i sucha. Oczywiście wybieramy tą drogę, która nam bardziej pasuje, bo efekty smakowe są bardzo zbliżone (no chyba, że wolimy sało przyprawione, wtedy zdecydowanie lepsza jest droga mokra. Na „sucho” po prostu zasypujemy słoninę (w całości lub pokrojoną) solą kuchenną i odkładamy w chłodne miejsce. Ponieważ słoniny nie da się przesolić (nadmiar soli się nie wchłonie) sypiemy ile mamy. Porcja powinna być gotowa po ok. miesiącu od zasolenia.

Droga mokra jest odrobinę bardziej skomplikowana, ale wg. mnie przynosi lepsze efekty smakowe, bo sadło można dodatkowo przyprawić. W tym przypadku robimy solankę szklanka soli na litr wody i zalewamy nią pokrojone kawałki tłuszczu i trzymamy ok. miesiąca. Po tym czasie „mocną” solankę zastępujemy słabsza (ok. 1/3 szklanki soli na litr wody) i możemy dodać przyprawy. Tradycyjną przyprawą jest czosnek, ale w sumie ogranicza nas jedynie wyobraźnia. Ja osobiście bardzo lubię sało na ostro, czyli z tabasco czy papryczkami habanero albo jalapenio. Eksperymenty z miodem, curry, zielem angielskim też wychodziły bardzo dobrze.  Jak już przyprawimy szczelnie zamykamy pojemnik i odkładamy na kolejny miesiąc, żeby wszystko ładnie przeszło smakiem. Po tym okresie żarcie jest gotowe ;-)

Trwałość, podobnie jak w przypadku jerky, jest bardzo długa a dzięki temu, że poszczególne porcje są szczelnie zamknięte jedzenie to nie jest tak podatne na warunki przechowywania. Smacznego!

 
1 komentarz

Napisane w kategorii DIY

 
 

  • RSS