RSS
 

Notki z tagiem ‘edc’

Pojedyńcze opakowania kremów, smarów, żeli..

28 maj

Często podczas krótkich wypadów nie ma do czego zabrać małych ilości kremów, smarów czy żeli. Ostatnio miałem okazje wypróbować ciekawy sposób na poradzenie sobie z tym problemem, mianowicie słomki. Proste do zrobienia, tanie i co ważne skuteczne rozwiązanie.

Potrzebne akcesoria:

  • Nożyczki
  • Kombinerki
  • Zapalniczka
  • Słomka
  • Substancja, którą chcemy zapakować

Po prostu ściskamy słomkę kombinerkami i zatapiamy końcówki,  zamykając substancję w środku. Długością i grubością słomki regulujemy ilość substancji. kiedy chcemy skorzystać z zawartości po prostu odcinamy jedno łączenie. Do bólu proste i skuteczne rozwiązanie…

Tips&Tricks:

  • Ciecze zwyczajnie wlewamy do słomki
  • Substancje średnio gęste zasysamy uprzednio zgniatając słomkę
  • W smary stałe czy żele wbijamy słomkę i dopiero potem obustronnie ją zatapiamy

 

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii DIY, Plenerowe

 

Na reszcie jakaś skórka…

12 mar

Ponieważ tematyka rowerowa ostatnio mocno zdominowała tego bloga, a nie taki był jego cel, postanowiłem otworzyć coś nowego. Zapraszam więc na www.hejtynietycustomizer.blogspot.com, gdzie zamieszczane będą informację na temat rowerów. Ponieważ realizuje jeszcze kilka projektów rowerowych będzie co opisywać. Zresztą porady na temat przygotowań do wypraw znajdą się również tam.

Ale tymczasem skórka na bardzo nietypową morę. Oprawa rękojeści autorstwa LeifEricsson’a i trzeba przyznać, że wyszła mu super. Pochewka spasowana na wymiar, nie woskowana. Szlufka obrotowa zapewniająca wygodę. Według mnie kwintesencja użytkowego piękna ;-)

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii DIY

 

Rockerski pasek do zegraka

23 sty

Pasek szyty dla kolegi, który ma łapę jak niedźwiedź. Zresztą sikor, który będzie na tym pasku też do małych nie należy (co jest głównym powodem, że na zdjęciach nie ma złożonego zegarka – wszystkie moje są za małe). Spodni pasek ma 6,5cm szerokości, górny 4,5, zapięcie 2,5cm. Jest to kawał pacha, ale moim zdaniem idealnie pasuje do konwencji Harleyowca  ;-)

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii DIY

 

Charytatywny kydex

21 lut

Miałem ostatnio przyjemność zrobić kydex’ik (termo-formowalny materiał) na nożyk wylicytowany w aukcji charytatywnej.
Ponieważ miałem tylko ścinki kydex’u, a nie przewiduje w najbliższym
czasie zamawiać, wyszedł nietypowo.


żeby było widać ładne wykończenie grzbiet jest okryty:

Jako, że nożyk jest coś ciężki postanowiłem zrobić pochewkę "na blokadę".
Polega to na tym, że przy wyciąganiu należy delikatnie odgiąć wierzchnią
warstwę naciskając ją na wycięciu:

Rozwiązanie praktycznie niweluje możliwość
dobycia noża przez osobę
niepoinstruowaną (już kilka osób poległo) oraz przypadkowego
wypadnięcia noża.Z tego samego powodu rozstaw otworów jest dość duży i
pozwala na podpięcie do paska za pomocą np. paracordu. W końcu nie każdy
lubi jak mu ciąży wielki coś na szyi.
Z wad mogę wymienić, że nity są na krawędzi tworzywa, ale nie ma to wpływu na funkcjonalność ;-)

PS Jeszcze motto na dziś:
Czym się różni udawana miłość od prawdziwej?

Udawana: Kocham te płatki śniegu w twoich włosach!
Prawdziwa: Gdzie masz czapkę, kretynko?!

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii DIY

 

Ślisko na chodniuku? Mam rozwiazanie…

10 sty

W zeszłym tygodniu modnym tematem w mediach była
śliskość na drogach/chodnikach. Rozumiem, że nie jest bezpiecznie ani
przyjemnie chodzić po wyślizganym pokrytym wodą lodzie, ale to przecież
dzieje się co roku. Musimy się do tego przyzwyczaić i tyle. Na śliskim
chodzę trochę inaczej (staram się robić minimalny obrót stopy zanim
przeniosę na nią ciężar ciała – dzięki temu da się wyczuć jak ślisko
jest) ale to tylko półśrodek, bo zawsze będzie się szło mniej wygodnie
niż po suchym… Oczywiście jest ciekawe rozwiązanie tego problemu!

 
Rozwiązaniemsą gumowe nakładki na buty wyposażane w niewielkie kolce:

Nakładki wykonane są z elastycznej gumy, jak zapewnia producent odpornej
na temperatury do -40 stopni Celsiusza. Guma ta zapewnia dość dobrą
elastyczność, dzięki czemu "raki" nie spadają z buta ani nie ślizgają
się po nim. Niestety "szorstkość" tej gumy utrudnia trochę zakładanie
jej na buty, no ale coś za coś. Do zdjęcia chciałem, żeby założone to
było równiutko i ładnie, do używania nie musi tak być:)

Same kolce są dość krótkie i szczerze to boje się chodzić w nich po
asfalcie (dlatego jak zakładam ten wynalazek staram się chodzić po
nieodśnieżonej/zalodzonej części chodnika. Co wyróżnia ten produkt
wśród innych pomysłów tego typu to fakt, że kolce znajdują się także na
pięcie:

Dzięki czemu nawet biegnąc zachowujemy dobrą przyczepność. I właśnie to jest największą zaletą tego rozwiązania!

Z wad nasuwa mi się wspomniana wcześniej obawa w sprawie chodzenia po
asfalcie oraz dość wysoko zachodząca guma na piętę. Niestety ten fakt wyklucza współpracę z niskimi butami:

Kolejna wada dotyczy przenoszenia samej nakładki.
Guma z której jest wykonana jest dość sztywna i szorstka, przez co
ciężko zmieścić to do jakiegoś dopasowanego pokrowca. Osobiście będe
kombinował z troczeniem na zewnątrz plecaka, jak mi coś sensownego
wyjdzie to się pochwale:)

Cena tego modelu oscyluje w granicach 40zł i uważam, że jest
niewygórowana, zwłaszcza biorą pod uwagę perspektywy połamanych
kończyn. Nakładka występuje w dwóch rozmiarach (M i L) co przy gumie o
tej elastyczności ma drugorzędne znaczenie:)

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii DIY

 

Nóż okazyjny…

20 gru

…a to dlatego okazyjny, bo powstał przy okazaji remontu autka:)

Zrobiony jest ze starej piły tartacznej, obrabiany w stanie
zahartowanym. Kształt miał jak najbardziej ułatwić precyzyjne prace
(obieranie ziemniaków;P ), i w sumie zdaje egazmin, choć raczej jest
stworzony dla kobiecej dłoni ;P.

Szlif na 20 stopni na stronę wystarcza do większości prac i zapewnia
zadowalające trzymanie ostrości. Warto także zwrócić uwagę, że stal z
jakiego jest wykonany jest odporna na przeciążenia, więc bez obaw można
używać nożyka jako miniłomik!
Niestety nie widać tego na zdjęciach, ale cały nożyk jest malutki, a
dedykowany chwyt wygląda tak, że w zagłębieniu mamy środkowy palec,
natomiast palcem wskazujący opartym na grzbiecie manewrujemy. Dzięki
czemu precyzja jest naprawdę zdumiewająca. Wzorek na klindze wykonany
jest metodą "musztardowania" o której postaram się napisać parę słów na
blogu.

Pochewka wykonana jest z kydexu. Formowanie jest jednostronne (czyli
dolna płytka jest całkowicie płaska), dzięki czemu w przypadku
przykręcenia tekloka ładnie on przylega nie pogrubiając całości.
Oczywiście tego typu nożyki wygodniej nosić na szyi i właśnie tak jest
on noszony.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii DIY

 

Kolejny praktyczny pomysł na prezent…

19 gru

Blog robi się trochę monotematyczny, ale w końcu święta coraz bliżej, a pomysłów na prezenty nigdy za wiele:)

Pod ognień idzie swisscard produkcji Victrinoxa. W krótkich słowach jest
to rozłożony scyzoryk włożony do pudełka wielkości karty kredytowej. No
i jak to w scyzorykach jest kilka wersji wersji wyposażenia tej karty.
Poniżej opisana jest wersja quatro, charakteryzująca się płytką z
różnymi śrubokrętami w każdym z rogów. Inne wersje mają nożyczki a nawet latarkę:)

Wersja ta jest natomiast bardziej przydatna przy dokumentach, gdzie ją
noszę. Zawiera ona wspomnianą wcześniej płytkę ze śrubokrętami,
wykałaczkę, szpilkę, nożyk, pincetę, linijkę oraz najważniejsze
długopis.
Jak to zwykle bywa w scyzorykach większość narzędzi ma jeszcze jakieś
inne zastosowanie. O przydatności tego gadżetu decyduje głównie
pomysłowość osoby która go nosi. Osobiście mało używam narzędzi z tego
zestawu, ale wynika to głównie z faktu, że traktuje go jako tak zwany
backup, a nie ze złej jakości czy coś. Mówiąc już o jakości to jak
zwykle w produktach tej firmy stoi ona na najwyższym poziomie. Nie można
do niczego się przyczepić, wszystko spełnia swoją funkcję bardzo
dobrze.

Karta jest opakowana w ładny karton na którym dokładnie wyszczególnione
są wszystkie funkcje narzędzi, dzięki czemu idealnie nadaje się na
prezent. Biorąc pod uwagę fakt, że karta idealnie pasuje do portfela
otrzymujemy kolejny gadżet, który może być zawsze z nami (no może nie
próbować do samolotu wnosić ;) ). Oczywiście cena rzędu 70ciu kilku zł
może odstraszyć, ale takie rzeczy kupuje się jednorazowo, więc uważam,
że warto.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii DIY

 

Robimy porządek z drobiazgami!

19 gru

Czyli jak mieć porządek w kieszeniach i nie zapominać przydatnych na co dzień rzeczy. Z pomocą przychodzi tu spięcie wszystkiego do kupy, dzieki czemu problem z wypadającymi z kieszeni gratami znika:) Do finalnej wersji opisane poniżej droga była długa, kręta i trwała prawie rok. Na początku kółeczko to wyglądało mniej więcej tak:

i w jego skład wchodziło:
*kółko – rozpinane w łatwy sposób, dzięki czemu można graty wyjąć łatwy sposób
*zapalniczka bic
*utili-key
swiss+tech’a
*apteczka
*gwizdek
*latareczka
led – przerobiona przedpotopowa latareczka reklamowa
*otwieracz do konserw
*pendrive
cruzer micro

Teraz skład ten się lekko zmienił, więc po kolei wszystko opiszę:) Jako, że każdy element jest precyzyjnie dobranym trybikiem całego mechanizmu ( ;D) pozwolę sobie na mały opis każdego z nich oraz sumarycznie odniesienie tego co tu jest do reszty mojego EDC.

To może najpierw fotka:

Po kolei zgodnie z ruchem wskazówek zegarka zaczynając od góry:

* Czytnik kart pamięci microSD/M2 – Jako, że w warunkach uczelni, czy ogólnie miejskich pamięć przenośna jest bardzo przydatna nie mogłoby zabraknąć takiego elementu w tym zestawie. Zrezygnowałem z klasycznego pendrive’a na rzeczy czytnika ponieważ jest mniejszy, lżejszy i pozwala na czytanie kart z innych urządzeń. W sam czytnik włożona jest na stałe karta 2GB, do tego karty z telefonów 16GB + 6GB i na koniec karta z aparatu foto 2GB (niestety aparat nie kompatybilny z SDHC, przez co to jest maksymalna pojemność).
*Klucz SWISS+TECH i wszystkie jego zalety ;) Dla tych co nie wiedzą, narzędzie to zawiera: nożyk combo, dwie wielkości śrubokrętów płaskich, śrubokręt krzyżakowy, otwieracz do butelek. Sam gadżet jest bardzo cwanie montowany do kółka, dzięki czemu jego ściąganie i zakładanie jest bezproblemowe.
*Obcinarka do paznokci Victorinox – Żadnymi nożyczkami nie da się tak dokładnie przyciąć skóry czy paznokci jak tym cudeńkiem ;D Każdy kto robi rencoma wie, jak nieprzyjemne są zadziory. Dzięki temu w każdej chwili mogę się ich pozbyć.
*"Apteczka"- no może apteczka to duże słowo, ale taką właśnie funkcję pełni ta wybebeszona popielniczka (tak, pudełeczko kupiłem jako popielniczkę w jakimś tabaku). Do tego elementu wrócę pod koniec notki..
*Zapalniczka BIC – jako, że to są najbardziej niezawodne zapalniczki, a źródło ognia zawsze warto mieć przy sobie zapiąłem ją za pomocą małego kółeczka. Mimo, że rzuciłem palenie używam ją w dalszym ciągu dość często. Od odpalania węglików do ogrzewacza, przez zapalanie świeczek w knajpie do opalania sterczących nitek w torbach i ubraniach. Można mieć jedynie zastrzeżenia od uciekania gazu, kiedy w kieszeni coś oprze się o dynks, na szczęście rzadko się to dzieje :)
*Gwizdek – Kupiony na jarmarku, gdzie to był sprzedawany jako wisiorek na szyje. Mały, metalowy baaardzo głośny. O dziwo przydaje się częściej niż by się mogło wydawać, mimo, ze mam dość donośny głos. Szkoda tylko, że nie zawsze wypada go używać…
*Otwieracz do konserw – wiadomo jak jest, deko to waży, a przynajmniej każdą konserwę się otworzy. Oczywiście otwieracz do butelek w komplecie. No i może robić jako śrubokręt. Po necie zresztą krąży wydumana lista 39 zastosowań takiego otwieracza (no może nie takiego, bo hamerykańskiego, a ten poradziecki jest)
*Latarka – Nano steamlight markowany przez MacTronic’a. Maleńka latareczka dająca realnie koło 10lm bardzo ładnie rozproszonego światła . Idealnie starcza to do poszukania spadniętej rzeczy, poświecenia do skrzynki z listami czy innych typowo podręcznych zastosowań. Noszę jeszcze "główną" latarkę, więc to jest taki bardziej backup, ale ze względu na jej umiejscowienie jest dość często używana. Ponieważ włączana jest przez przekręcenie głowicy dobrze jest ją przymocować "na sztywno" (czyli bez kręciołka) do kółeczka. Dzięki czemu w wygodny sposób można odpalić ją jedną ręką :)

Całość jest założona na skręcanej lince. Jest to wygodniejsze rozwiązanie niż stałe kółko, gdyż ładnie się układa w kieszeni i można wygodnie założyć na palce podczas używania części elementów.

Wracając jeszcze do "apteczki". Ponieważ zwykle noszę normalną apteczkę tu jest rzeczy które albo powinny być bardziej pod ręką albo są w serii must have, czyli niczym ich nie zastąpię. Do tej pierwszej grupy zaliczam plastry (jak się przetnę to zanim bym do apteczki dotarł to wszystko by we krwi było), niewidoczną na zdjęciu tabletkę na zgagę oraz wapno (które też dobrze na zgagę robi ;) ). Do drugiej grupy wchodzi stoperan oraz igła z dratwą. Tłumaczenie chyba zbędne :)

Zrobienie takiego zestawu polecam każdemu, gdyż bardzo ułatwia to codzienne życie

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii DIY

 

Mini multi tool, tym razem leatherman squirt P4

17 gru

Kolejny mały fajny gadżet który można dopiąć do kluczy i nosić
niezauważony. Leatherman jest właściwie pionierem w produkcji tego typu
narzędzi i na chwile obecną stanowi już klasę samą w sobie:)

Jest to zdecydowanie obszerniejszy zestaw narzędzi niż w przypadku
SWISS+TECH, ale niestety jest też troszkę większy i zauważalnie
droższy… Mocowanie także nie jest takie zmyśle jak w tamtym przypadku,
bo jest nim zwykłe kółeczko i co za tym idzie podczas pracy mamy cały
czas klucze dyndające przy narzędziu… Natomiast samo użytkowanie
szczypiec jest zdecydowanie wygodniejsze, głównie ze względu na inny typ
blokady (typowa konstrukcja multitooli z pewnie zapadającą blokadą
"otwartych" szczypiec)

Squirt posiada bardzo dobrej jakości szczypce z funkcją ściągania
izolacji, pilnik, dwie wielkości śrubokrętów płaskich, śrubokręt służący
do odkręcania śrub krzyżowych, szpikulec, otwieracz do kapsli. Więc
zestaw, który może być przydatny zarówno na uczelni jak i na wyjeździe.

Tool posiada także nożyk (no jakby mogło być inaczej;) )

Miłym zaskoczeniem jest fakt, że Squirt są dostępne w kilku
wersjach kolorystycznych, oraz zestawieniach narzędzi (np. zamiast
szczypiec nożyczki), więc każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Proponuje tylko szukać całej nazwy Leatherman Squirt, gdyż na samą nazwę modelu wyszukiwarka zwraca ekhm… różne wyniki;) Pomimo nie najniższej ceny rzędu 100-120 zł uważam, że są to dobrze
zainwestowane pieniążki, a sam gadżet warty jest każdej złotówki!

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii DIY

 

Technologia NASA, czyli ogrzewacze solankowe..

13 gru

Obiecałem, więc napiszę o nich kilka słów. Kiedy ten produkt wchodził na
polski rynek był reklamowany jako super technologia NASA, promowana głównie na serwisach aukcyjnych, gdzie nie zrobił furory…
Wynikało to z cen, często bardzo odbiegających od wartości produktu. Bo
ogólnie to nie jest nic innego jak nasycony roztwór solny zamknięty w worku. Ale o tym
później…

Aktualnie da się to kupić za śmieszne pieniądze, np. w Lidlu ok 12zł za
dwie duże sztuki, ale o dziwo nie upowszechniło się tak jak można by się
spodziewać. Być może wynika to z zasady działania, gdyż "wygrzany"
produkt tężeje przez co wygląda trochę jak uszkodzony, a jak ktoś się
nie zna to woli nie ryzykować…

Jak widać "naładowany" ogrzewacz ma w środku przeźroczysty płyn,
natomiast wykorzystany jedynie coś nieprzeźroczystego i wyglądającego
oględnie mówiąc brzydko… A właśnie cała zasada działania na tym polega,
że energia zmagazynowana w płynnej solance pod wpływem bodźca (po to ta
blaszka w środku) zaczyna tężeć, wydzielając przy tym ciepło sięgające w
przypadku ogrzewaczy z Lidla realnych 70 stopni Celsiusza. Jest to
zdecydowanie za dużo, żeby można było trzymać ogrzewacz w gołej ręce.
Dlatego polecam owijać w jakiś materiał. W zależności od warunków proces
grzania trwa od 40 minut do godziny, przy czym uciskając worek
przedłuża się go.

Aby powtórnie naładować ogrzewacz należy go wrzucić do gotującej się
wody na około 10 minut po czym studzić na powietrzu (ewentualnie razem z garnkiem nigdy nie pod zimną wodą!)

W stosunku do ogrzewaczy węglowych zaletą jest niski koszt użytkowania,
brak potrzeby kupowania dodatkowych wkładów oraz fakt, że nie wydzielają
się żadne zapachy.

Bardzo miły gadżet:)

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii DIY

 
 

  • RSS