RSS
 

Notki z tagiem ‘prezent’

Wiemy czym kroić, ale czym jeść?

28 lis

W poprzednich notkach opisałem czym kroić jedzenie na wyjazdach. Teraz przyszła kolej na moją propozycję alternatywy dla sztućców. Dokładniej chodzi mi o klasycznego sporka z firmy Light-my-fire. Spork, jak sama nazwa wskazuje to połączenie łyżki (ang. spoon) i widelca (ang. folk). Istnieje wiele wariacji na temat tego rozwiązania. Niektóry zakładają wycięcia z komorze zupnej umożliwiające nabicie porcji jedzenia. Inne, tak jak w tym przypadku, łączą łyżkę z jednej strony z widelcem z drugiej.

Pokazany spork jest wielkości normalnych sztućców, więc jedzenie nim jest bardzo wygodne. Ząbki nacięte z boku widelca pozwalają fragmentować miękki pokarm bez użycia noża. Ponieważ spork wykonany jest z tworzywa sztucznego jest on bardzo lekki, ale też mało odporny na otwarty ogień (widać przypieczenie jednego z zębów), a przy złym przenoszeniu potrafi się złamać (czego ja nie doświadczyłem, mimo, że noszę ten typ sporka w EDC). Oczywiście dla prawdziwych twardzieli wyszła wersja z tytanu, ale w mojej ocenie to lekki przerost formy nad treścią, choć może być dobrym pomysłem na prezent.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii DIY

 

Ślisko na chodniuku? Mam rozwiazanie…

10 sty

W zeszłym tygodniu modnym tematem w mediach była
śliskość na drogach/chodnikach. Rozumiem, że nie jest bezpiecznie ani
przyjemnie chodzić po wyślizganym pokrytym wodą lodzie, ale to przecież
dzieje się co roku. Musimy się do tego przyzwyczaić i tyle. Na śliskim
chodzę trochę inaczej (staram się robić minimalny obrót stopy zanim
przeniosę na nią ciężar ciała – dzięki temu da się wyczuć jak ślisko
jest) ale to tylko półśrodek, bo zawsze będzie się szło mniej wygodnie
niż po suchym… Oczywiście jest ciekawe rozwiązanie tego problemu!

 
Rozwiązaniemsą gumowe nakładki na buty wyposażane w niewielkie kolce:

Nakładki wykonane są z elastycznej gumy, jak zapewnia producent odpornej
na temperatury do -40 stopni Celsiusza. Guma ta zapewnia dość dobrą
elastyczność, dzięki czemu "raki" nie spadają z buta ani nie ślizgają
się po nim. Niestety "szorstkość" tej gumy utrudnia trochę zakładanie
jej na buty, no ale coś za coś. Do zdjęcia chciałem, żeby założone to
było równiutko i ładnie, do używania nie musi tak być:)

Same kolce są dość krótkie i szczerze to boje się chodzić w nich po
asfalcie (dlatego jak zakładam ten wynalazek staram się chodzić po
nieodśnieżonej/zalodzonej części chodnika. Co wyróżnia ten produkt
wśród innych pomysłów tego typu to fakt, że kolce znajdują się także na
pięcie:

Dzięki czemu nawet biegnąc zachowujemy dobrą przyczepność. I właśnie to jest największą zaletą tego rozwiązania!

Z wad nasuwa mi się wspomniana wcześniej obawa w sprawie chodzenia po
asfalcie oraz dość wysoko zachodząca guma na piętę. Niestety ten fakt wyklucza współpracę z niskimi butami:

Kolejna wada dotyczy przenoszenia samej nakładki.
Guma z której jest wykonana jest dość sztywna i szorstka, przez co
ciężko zmieścić to do jakiegoś dopasowanego pokrowca. Osobiście będe
kombinował z troczeniem na zewnątrz plecaka, jak mi coś sensownego
wyjdzie to się pochwale:)

Cena tego modelu oscyluje w granicach 40zł i uważam, że jest
niewygórowana, zwłaszcza biorą pod uwagę perspektywy połamanych
kończyn. Nakładka występuje w dwóch rozmiarach (M i L) co przy gumie o
tej elastyczności ma drugorzędne znaczenie:)

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii DIY

 

Tym razem prezent nie dla mieszczuchów:)

19 gru

Mora – szwedzka firma produkująca noże. Ale nie są to noże obarczone
marketingową papką (choć powoli marketing wchodzi i do tej firmy:( )
tylko porządne narzędzia. Narzędzia w sensie dosłownym! Nie ma tu
miejsca na ładny wygląd, kosmiczne materiały czy wykończenie na
najwyższym poziomie. Ale za to jest bardzo niska cena, porządne
sprawdzone stale oraz ergonomika o której większość noży może tylko pomarzyć.

Model, który mnie bardzo fascynuje, należy do serii raczej budżetowej.
Jego koszt wynosi 35zł. Mowa o modelu Cliper wyglądającego, hmm…
pospolicie? Zresztą niech każdy sam oceni:

Występuje on w wersji ze stali nierdzewnej oraz węglowej. Podstawowa
różnica między stalami to podatność na rdze, tak, stal węglowa rdzewieje, więc
wymaga przynajmniej przejechania do sucha po zamoczeniu. Ale coś za coś -
ma zdecydowanie większą agresję cięcia niż stal nierdzewna.

Rękojeść okryta jest jakimś gumowanym materiałem, co w połączeniu z jej
kształtem daje bardzo dobry chwyt – pewny i wygodny. Dzięki czemu nawet
po długotrwałej pracy ręka nie boli:)

Zarówno rękojeść jak i pochewka wykonane są tworzywa sztucznego
odpornego na działanie czynników atmosferycznych i nie wymagających
żadnych zabiegów konserwacyjnych, co w terenie jest bardzo korzystne.
Daje to też kolejną korzyść – nożyk jest bardzo leciutki.

Sama pochewka pomimo swojej ogólnej brzydoty jest bardzo dobrze
przemyślana, nóż ładnie w nią "wklikuje", a klips umożliwia zakładanie i
zdejmowanie bez odpinania paska. Na uwagę zasługuje też fakt, że można
ją założyć na guzik. A jak wiadomo guzik łatwej wszyć niż szlufkę ;)

Dlaczego napisałem, że nóż nie dla mieszczuchów? Bo w mieście raczej nie
potrzeba aż takiego noża (oczywiście nosić można, nie wykorzysta się
jego potencjału ;) ). Raczej widziałbym go w roli towarzysza na rybach,
wycieczkach górskich czy innych leśnych eskapadach. Właśnie na takie
okazje nóż ten jest stworzony i to w takich sytuacjach będzie miał
okazje pokazać cały swój potencjał, który jest naprawdę zadziwiający, o
czym można się przekonać wchodząc na YouTube i wpisując nazwę w
wyszukiwarce…

Nie będzie to dobry prezent dla domatorów, ale każdy kto lubi aktywnie spędzać czas powinien być nim zauroczony:)

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii DIY

 

Kolejny praktyczny pomysł na prezent…

19 gru

Blog robi się trochę monotematyczny, ale w końcu święta coraz bliżej, a pomysłów na prezenty nigdy za wiele:)

Pod ognień idzie swisscard produkcji Victrinoxa. W krótkich słowach jest
to rozłożony scyzoryk włożony do pudełka wielkości karty kredytowej. No
i jak to w scyzorykach jest kilka wersji wersji wyposażenia tej karty.
Poniżej opisana jest wersja quatro, charakteryzująca się płytką z
różnymi śrubokrętami w każdym z rogów. Inne wersje mają nożyczki a nawet latarkę:)

Wersja ta jest natomiast bardziej przydatna przy dokumentach, gdzie ją
noszę. Zawiera ona wspomnianą wcześniej płytkę ze śrubokrętami,
wykałaczkę, szpilkę, nożyk, pincetę, linijkę oraz najważniejsze
długopis.
Jak to zwykle bywa w scyzorykach większość narzędzi ma jeszcze jakieś
inne zastosowanie. O przydatności tego gadżetu decyduje głównie
pomysłowość osoby która go nosi. Osobiście mało używam narzędzi z tego
zestawu, ale wynika to głównie z faktu, że traktuje go jako tak zwany
backup, a nie ze złej jakości czy coś. Mówiąc już o jakości to jak
zwykle w produktach tej firmy stoi ona na najwyższym poziomie. Nie można
do niczego się przyczepić, wszystko spełnia swoją funkcję bardzo
dobrze.

Karta jest opakowana w ładny karton na którym dokładnie wyszczególnione
są wszystkie funkcje narzędzi, dzięki czemu idealnie nadaje się na
prezent. Biorąc pod uwagę fakt, że karta idealnie pasuje do portfela
otrzymujemy kolejny gadżet, który może być zawsze z nami (no może nie
próbować do samolotu wnosić ;) ). Oczywiście cena rzędu 70ciu kilku zł
może odstraszyć, ale takie rzeczy kupuje się jednorazowo, więc uważam,
że warto.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii DIY

 

Mini multi tool, tym razem leatherman squirt P4

17 gru

Kolejny mały fajny gadżet który można dopiąć do kluczy i nosić
niezauważony. Leatherman jest właściwie pionierem w produkcji tego typu
narzędzi i na chwile obecną stanowi już klasę samą w sobie:)

Jest to zdecydowanie obszerniejszy zestaw narzędzi niż w przypadku
SWISS+TECH, ale niestety jest też troszkę większy i zauważalnie
droższy… Mocowanie także nie jest takie zmyśle jak w tamtym przypadku,
bo jest nim zwykłe kółeczko i co za tym idzie podczas pracy mamy cały
czas klucze dyndające przy narzędziu… Natomiast samo użytkowanie
szczypiec jest zdecydowanie wygodniejsze, głównie ze względu na inny typ
blokady (typowa konstrukcja multitooli z pewnie zapadającą blokadą
"otwartych" szczypiec)

Squirt posiada bardzo dobrej jakości szczypce z funkcją ściągania
izolacji, pilnik, dwie wielkości śrubokrętów płaskich, śrubokręt służący
do odkręcania śrub krzyżowych, szpikulec, otwieracz do kapsli. Więc
zestaw, który może być przydatny zarówno na uczelni jak i na wyjeździe.

Tool posiada także nożyk (no jakby mogło być inaczej;) )

Miłym zaskoczeniem jest fakt, że Squirt są dostępne w kilku
wersjach kolorystycznych, oraz zestawieniach narzędzi (np. zamiast
szczypiec nożyczki), więc każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Proponuje tylko szukać całej nazwy Leatherman Squirt, gdyż na samą nazwę modelu wyszukiwarka zwraca ekhm… różne wyniki;) Pomimo nie najniższej ceny rzędu 100-120 zł uważam, że są to dobrze
zainwestowane pieniążki, a sam gadżet warty jest każdej złotówki!

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii DIY

 

Znowu zimowo, tym razem rękawiczki

14 gru

Używam od ładnych paru lat takich rękawic:

Polecam gorąco, gdyż nawet przy -20 jest mi w nich przyjemnie ciepło, a zarazem przy -5 nie pocę się jak wieprz na kryciu….

Do tego bardzo fajne rozwiązanie odchylanej klapki. Mi co prawda zajęło cały sezon nauczenie się jej prawidłowo używać :) Na początku zdarzały się wpadki, że całą łapę do kieszeni wpychałem, a tak się niestety nie da, bo klapka z resztą rękawiczki skutecznie opierają się o kieszeń…  Poniważ kciuk w rękawiczce nie ma już klapki, należy też nauczyć się "klikać" w telefon czy inne urządzonko innymi paluchami.  Lecz jak już się przyzyczaiłem to nie wyobrażam sobie grubych rękawiczek bez tego rozwiązania ;-)

Co do trwałości? Za tą cenę jest baaardzo zadowalająca :) Owszem, na kciuku lekko odchodzi skórzane wzmocnienie w jednej ręce, ale do całkowitego odprucia to jeszcze bardzo daleko… Jedyne co może kiedyś w nich zmienię to zastąpienie rzepu jakimiś małymi magnesikami. Jednak tkany materiał i rzep to nie jest za dobre połączenie, choć przez te 6 czy 7 lat dzielnie się trzyma…

Wiatru się nie boją, jedynie woda może być problemem (choć moje zaimpregnowałem jakiś środkiem "nanoNASApożalsięBożejakagłupianazwa technology" i od zeszłego sezonu woda ładnie spływa, choć należy pamiętać, że to dalej będzie tylko grubo tkany materiał a nie jakaś membrana. W każdym razie w jest to korzystny zakup, zwłaszcza biorąc pod uwagę argument cenowy, czyli koło 25zł ;-)

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii DIY

 

Technologia NASA, czyli ogrzewacze solankowe..

13 gru

Obiecałem, więc napiszę o nich kilka słów. Kiedy ten produkt wchodził na
polski rynek był reklamowany jako super technologia NASA, promowana głównie na serwisach aukcyjnych, gdzie nie zrobił furory…
Wynikało to z cen, często bardzo odbiegających od wartości produktu. Bo
ogólnie to nie jest nic innego jak nasycony roztwór solny zamknięty w worku. Ale o tym
później…

Aktualnie da się to kupić za śmieszne pieniądze, np. w Lidlu ok 12zł za
dwie duże sztuki, ale o dziwo nie upowszechniło się tak jak można by się
spodziewać. Być może wynika to z zasady działania, gdyż "wygrzany"
produkt tężeje przez co wygląda trochę jak uszkodzony, a jak ktoś się
nie zna to woli nie ryzykować…

Jak widać "naładowany" ogrzewacz ma w środku przeźroczysty płyn,
natomiast wykorzystany jedynie coś nieprzeźroczystego i wyglądającego
oględnie mówiąc brzydko… A właśnie cała zasada działania na tym polega,
że energia zmagazynowana w płynnej solance pod wpływem bodźca (po to ta
blaszka w środku) zaczyna tężeć, wydzielając przy tym ciepło sięgające w
przypadku ogrzewaczy z Lidla realnych 70 stopni Celsiusza. Jest to
zdecydowanie za dużo, żeby można było trzymać ogrzewacz w gołej ręce.
Dlatego polecam owijać w jakiś materiał. W zależności od warunków proces
grzania trwa od 40 minut do godziny, przy czym uciskając worek
przedłuża się go.

Aby powtórnie naładować ogrzewacz należy go wrzucić do gotującej się
wody na około 10 minut po czym studzić na powietrzu (ewentualnie razem z garnkiem nigdy nie pod zimną wodą!)

W stosunku do ogrzewaczy węglowych zaletą jest niski koszt użytkowania,
brak potrzeby kupowania dodatkowych wkładów oraz fakt, że nie wydzielają
się żadne zapachy.

Bardzo miły gadżet:)

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii DIY

 

Kolejne cwane narzędzie..

13 gru

Tym razem padło na mikro-kombinerkach SWISS+TECH. Naprawdę bardzo małe
narzędzie, które można mieć zawsze przy sobie. Pod względem pomysłowości
i rozmiarów bije nawet na głowę lethermana serii sqiurt. Czyni go to
rewelacyjnym pomysłem na prezent, gdyż osoba obdarowana będzie zawsze
mieć go przy sobie;)

Jak widać przy kluczach do auta znika tak samo jak pilot do alarmu.
Jedynie masy trochę dodaje… Co jest takiego cwanego w tym projekcie?
Na mnie zrobił wrażenie sposób mocowania narzędzia do kółka do kluczy
czy gdzie to tam będzie człowiek nosił. Polega on na tym, że złożone
przez przekręcenie ramiona blokują w pozycji zamkniętej kombinerki.
Ramiona są zakończone śrubokrętami, po dwa krzyżaki i płaskie. Daje nam
to pięć trudnych do zastąpienia narzędzi w jednym małym dyndadełku.
Oczywiście producent podaje że narzędzi jest 8 wymieniając jeszcze
linijkę, przecinak do drutu, ściągacz do izolacji, ale najważniejsze są
jednak szczypce i śrubokręty. Jeszcze zdjęcie otwartego wynalazku ze
szczypcami gotowymi do pracy:


Niestety nie jest tak do końca różowo jakby mogło być:( Mi osobiście
brakuje blokady ramion w pozycji rozłożonej, ale podejrzewam, że to
kwestia przyzwyczajenia się. Najgorsza kwestia to jest cena rzędu 50zł,
dość wysoka jak za gadżet tych rozmiarów…

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii DIY

 

Coraz zimniej, więc trzeba się dogrzewać…

13 gru

Więc opiszę taki ciekawy pomysł na prezent. Jest to węglowy ogrzewacz do
rąk. Idealny jeżeli ktoś musi kwitnąć na przystanku czy dworu w
oczekiwaniu na komunikację miejską czy też krajową. Niestety nie jest to
bez kosztowe rozwiązywanie jak w przypadku ogrzewaczy zawierających
solankę (postaram się je opisać na dniach), ale ma pewnie nieocenione
zalety:)

Płacąc za węgle którymi to jest zasilane ok 10zł za 20 sztuk możemy się
cieszyć ciepłem do 8 godzin na jednej sztuce, więc naprawdę długo. Ale
jak nam sie zrobi jeszcze zimniej to wkład przecież można zapalić z obu
stron, a jak potrzebujemy ciepło na krócej to można go połamać i użyć
połówkę czy też ćwiartkę. Zaletą w stosunku do ogrzewaczy solankowych
jest także brak potrzeby "ładowania" jedynie bierze się nowy węgielek,
podpala i można się cieszyć przyjemnym ciepłem:)

Ogrzewacze te są zwykle obite miłą włochatą tkaniną i posiadają w
komplecie saszetkę też z niej wykonaną. Konstrukcję stanowi perforowana
blaszka aluminiowa. Wnętrze wyłożone jest niepalną watą szklaną
uformowaną w taki sposób, żeby węgielek pewnie w niej siedział.

Niestety nie tylko pozytywne cechy ma ten produkt. Oprócz wyżej
wspomnianego kosztu węgielków (a znając życie to nie koszt będzie
problemem, tylko pamiętanie, że należy je kupić ;) ) podczas spalania
jest jednak wydzielany specyficzny zapach. O ile w autobusie czy w
pociągu umknie gdzieś, to w pomieszczeniach lepiej jest jednak tego nie
używać.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii DIY

 

Mała cwana latareczka

13 gru

Zdecydowałem, że na blogu zacznę także opisywać fajne i nietypowe pomysły na prezenty :)
Na pierwszy ogień idzie latareczka z decatlonu, która mnie po prostu zauroczyła nie tylko słodkim i miniaturowym wyglądem…
 

Co mnie jeszcze zauroczyło? Jest tego trochę:
-Dwie diody dające intensywne bardzo ładne rozproszone światło, w sam raz żeby poświecić pod nogi w ciemnościach, poszukać jakiś drobiazgów w aucie, funkcjonować w namiocie…
-Z wierzchniej strony znajdują się paski nasączone substancją fluorescencyjną, dzięki czemu latarkę jest łatwo zlokalizować w chwili przejścia z jasnego do ciemnego
-Cena wynosi koło 20zł, więc nie jest jakaś zabójcza
-Całość jest zasilana DYNAMEM, dzięki czemu latarka będzie świeciła zawsze kiedy chcemy, wystarczy pokręcić chwile korbką:)
 

Na podstawie 3 latareczek mogę stwierdzić, że jakoś materiałów z których są wykonane jest wysoce zadowalająca i spokojnie wytrzymuje trudy dnia codziennego, czyli spokojnie można ją nosić dopiętą do kluczy

 
1 komentarz

Napisane w kategorii DIY

 
 

  • RSS