RSS
 

Notki z tagiem ‘rzucanie’

Monotematyczność, zaś budżetowy hawk

11 sty

Może i trochę monotematycznie, ale to ostatni (na
razie;p) lotnik którego przerobiłem. Powstał z "młotka murarskiego z
siekierą" kupionego w ciastoramie za ok 22zł. Początkowo zamiast kolca z
tyłu była dość duża pozioma płetwa. W sumie cała przeróbka polegała na
jej odcięciu, ładnym wyszlifowaniu kolca i przeprofilowania płazów na 15
stopni w celu lepszego wbijania się.

Stal nakładana jest na styl tak jak to ma miejsce
w kilofach, więc odpada zabawa z klinami i innymi wynalazkami. Jest do
bardzo dobre rozwiązanie, gdyż czyni konstrukcję bezobsługową. Nawet jak
wypadnie trzonek to wbicie go na miejsce trwa moment, a całość trzyma się
razem dość pewnie:) Całość jest bardzo lekka, dzięki czemu nawet długa
zabawa nie męczy aż tak bardzo:)

Pochewka powstała na warsztatach pochwiarskich w
Gliwicach (dzięki Pitman!). Wygląda zupełnie inaczej niż początkowo
miała, ale w 100% spełnia swoją funkcję. Hawk wkładany jest do niej od
góry. Długi rzemień służy do przerzucenia przez ramie, co jest chyba
najwygodniejszym sposobem noszenia tego. Pochewka wykonana ze skórki 2mm
formowanej na mokro. Parę przeszyć szyte nićmi SLAM. Rzemień mocowany
jest na skręcane nity, więc w każdej chwili można go odkręcić i
przymocować np. szlufki na pas.

Toporek lata bardzo fajne, co jest głównie zasługą niewielkiej masy. Niestety po rzucaniu double bit’em bardzo trudno jest się przyzwyczaić do tak szybkiego lotu, więc zabawkę aktualnie użytkuje kobieta:)

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii DIY

 

Kolejny toporek, tym razem bushcraftowy

22 gru

Może na początek o pochewce na ten bushcraftowy toporek. Wykonanie proste do przesady,
ale tak miało być:)  Na uwagę zasługuje konstrukcja pojedynczego paska
przyszytego tylko w jednym punkcie. Początkowo miałem duże obawy, czy to
takie rozwiązanie będzie wystarczające, ale ponieważ środek ciężkości
toporka wypada dokładnie w miejscu przejścia paska całość sprawuje się
bardzo dobrze! Stosując ten sposób możemy zakładać toporek na szerokie
paski bez ich rozpinania a do tego możemy przytroczyć do plecaka czy
torby (tak, pasek ma 1", więc jest to kompatybilne z MOLLE :D )


Sam toporek to znaleziony kiedyś na targu staroci klasyk. Płazy
wyprowadzone są na 15 stopni, natomiast sama krawędź tnąca na 30. Dzięki
temu nie tępi się za szybko i spokojnie możemy strugać kartki:) Stylisko
osadzone jest za pomocą klinów i dodatkowo zalane żywicą epoksydową. Na
razie luzów nie stwierdzono, ale prawdziwy test będzie dopiero wtedy, gdy zacznę nim rzucać;)

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii DIY

 

TTB czyli Taktyczny Topoerk Budżetowo

21 gru

Ponieważ nie lubię za bardzo ładować pieniędzy w coś, kiedy do końca nie
wiem, czy mi się to będzie podobało, przed wydaniem pieniędzy
staram się sprawdzić "czym to się je" na jakimś bardziej budżetowym
produkcie. Kiedy ten ulegnie zniszczeniu, lub nie będzie spełniał już
moich wymagań, a zabawa mnie wciągnie, wtedy dopiero inwestuję w coś
bardziej "profesjonalnego".

Tak było i tym razem. Nigdy nie umiałem rzucać ani daleko ani celnie,
ale wynikało to pewnie z tego, że nie miałem takiej potrzeby i ogólnie
mało rzucałem. Ale przyszedł czas, że miałem ochotę porzucać więc
zacząłem myśleć jak to zrobić budżetowo. W ruch poszła siekierka murarska
z Lidla, kupiona dużo wcześniej za kwotę ok 20zł. Ponieważ latała bardzo
ładnie i się nie rozpadła po nieudolnych rzutach zdecydowałem się na jej
utaktycznienie… Pierw efekt końcowy:)

W celu zredukowania masy i poprawy wyglądu skróceniu uległ młotek oraz
podciąłem kawałek klingi (nie zmieniając jednak przekroju z najcieńszym
miejscu). Ponieważ tak odchudzony latał jeszcze lepiej, a do tego mniej
męczył rękę zdecydowałem się na małą modyfikacje rękojeści. Po rozcięciu
oryginalnej gumy nawinąłem na stylisko (które w tej konstrukcji
zrobione jest z metalowej rurki) kawałek paska z tworzywa sztucznego
mający pogrubione krawędzie (stąd właśnie te karby na uchwycie). Na
całość nałożyłem rurkę termokurczliwą, która po podgrzaniu ładnie
wydobyła karbowanie jednocześnie wzmacniając owiję (dodam jeszcze, że
wszystkie warstwy były dodatkowo klejone). 

Po tych przeróbkach praktycznie cały sezon bawiłem się tym hawkiem, choć
ciągle nie byłem do końca zadowolony ze sposobu w jaki wbija się w
drewno… Po krótkiej analizie stwierdziłem, że jednak przeprofiluje go
na 15 stopni na stronę, a jedynie samą krawędź zrobię na 30… Więc
diamenty w ruch i po godzinie szorowania otrzymałem upragniony efekt:

Przyznam szczerze, że jeszcze nie miałem okazji sprawdzić jak się teraz wbija, ale skoro jest cieniej musi wbijać się lepiej:)

Do opisania została tylko pochewka. Jest ona zrobiona ze zbrojonej gumy
znalezionej gdzieś na polu. zależało mi wtedy, żeby w ogóle coś było i
wygląd miał drugorzędne znaczenie. Ale przez ten czas spełnia swoją
funkcję bardzo dobrze i chyba nie będę jej zmieniał, bo i po co (choć
kydex kusi baaardzo…). Jedynie mogłem poprawić mocowanie bo jednak
przy tej masie na d-ringu trochę lata podczas chodzenia.

Używałem go przez wakacje jako typowe narzędzie i sprawdzał się bardzo dobrze zarówno jako młotek, jak i siekiera. Jedynie te dziwne spojrzenia…

Podsumowując za niewielkie pieniążki i odrobinę pracy można mieć bardzo
fajny i trwały toporek turystyczny z funkcją rzucania ;) Oczywiście
przeróbki nie są potrzebne, ale chciałem tylko pokazać, że tak też się
da!

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii DIY

 

Double bit axe, czyli czas na naukę rzucania

23 lis

Od dziecka marzyłem, żeby mieć podwóją siekierę. Dokadnie taką jak na filmach. Oczywiście przez lata trwało, ale nigdy nie było na to pieniążków a tym bardziej potrzeby posiadania czego takiego…

Ale przez ostatni okres zmieniło się trochę moje podejście. Wiem, że to jest zabawka i zachcianka. I jest mi z tym bardzo dobrze!

Pierwsze wrażenie: Wielkie to bydle!!!  No jednak te 2kg na 90cm stylu robi swoje…

Firma to Techmłot, ale jak można przeczytać na metce robi to Romanik. Z tego co mi wiadomo, nie jest to jakaś super ekstra firma. No ale od czegoś trzeba zaczać. Jakość wykonania zostawia ona wiele do życzenia. Uwagę należy zwrócić na pseudo zabezpieczenia na ostrzach (rozpadły się zaraz po wyjęciu z paczki). Wykończenie powierzchni też nie stoi na najwyższym poziomie:/

Początkowo chciałem go odchudzać, zwłaszcza, że jest z czego zeszlifować:

Zaczekałem grzenie do weekendu, żeby móc w końcu móc zobaczyć jak on lata. Oczywiście na początku udało mi się go wbić w nogę niszcząć moje ulubione buty:(

W każdym razie rzuca się tym bardziej intuicyjnie niż zwykłym jednoręcznym hawkiem, leci to
majestatycznie w powietrzu i jak pierdzielnie w cel to aż się ziemia
trzęsie :) Ogólnie sport bardzo wymagający fizycznie – czuć w barach, że się coś robiło. I właśnie to będzie moją wymówką na zarzuty, że nie robię nic pożytecznego. Zamiast siłowni godzina rąbania drewna na odległość!

W końcu pora na najciekawczą częśc wpisu, czyli FILM

Pierwsze parę rzutów pokazuje jakie cieżkie życie ma trzonek podczas nieudolnych rzutów. Później już tylko rozkosz trafień:)

Wracając do trzonka – po dość intensywnej zabawie z tą siekierką nie zauważyłem na nim śladów pęknięć lub innych uszkodzeń. Jednie obuch nabił się głębiej  o jakieś 0,5 cm:

Na powyższym zdjęciu widać także, jak głęboko zabawka się wbija po rzucie…

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii DIY

 
 

  • RSS